– Pokłosie to fikcja, sponsorowana przez Rosjan nagonka na Polaków, szkodliwa, propagandowa produkcja – mówi znajomy, którego spotykam w Gliwicach, wykształcony, dobrze ubrany, na eksponowanym stanowisku. – Bardziej nawet szkodliwa niż Ida, która nie wiedzieć dlaczego dostała Oskara, bo film nie dość, że antypolski i powiela stereotyp Polaka-prymitywnego antysemity, to jeszcze formalnie ubogi.

A przecież Polak prostakiem nie jest. Polak to bohater, człowiek honoru. Jeśli walczy, to w słusznej sprawie. Jeśli zabija, to z konieczności. Stoi na straży katolickich wartości. I dumny jest, owszem, ze swojej polskości, ale to przecież nie grzech. Do tego serdeczny i otwarty, a przede wszystkim, po staropolsku, tradycyjnie gościnny, bo przecież gość w dom, Bóg w dom, a polska brama gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza (Mickiewicz).

Naprawdę?

W maju 2016 roku do Polski przeniosła się rodzina Ahmeda z Czeczenii, która rok później zamieszkała w Łodzi. Naprzeciwko jest przedszkole, szkoła, plac zabaw, dużo zieleni. Dobre miejsce do życia – mówi Ahmed w rozmowie z Wyborczą (Rogowska, 2017). Niedługo później nad wejściem do szkoły, do której zaczął chodzić syn Ahmeda, ktoś napisał: Je..ć Islam. W klatce bloku, w którym mieszkają, pojawiły się hasła: Muslims go home, Jebać Czeczenię. A na balkonie mieszkania Ahmeda – donosi Wyborcza – wylądował świński łeb. Na ilustracji do tekstu pikieta ONR- u w Łodzi z sierpnia 2016 roku – kilkoro młodych trzyma baner Młodzieży Wszechpolskiej z hasłem Łódzkie przeciwko nielegalnym imigrantom.

Naprawdę?

Przeciwko takim samym imigrantom, których ciągle przyjmuje Szwecja, Wielka Brytania i inne kraje europejskie. Z których ogromny procent to Polacy. A nie są nielegalni wyłącznie dzięki łaskawości Unii, która otworzyła granice (tej samej Unii, którą brzydzi się każdy prawdziwy Polak-patriota). 14 takich polskich imigrantów zatrzymała w lutym 2016 roku szwedzka policja, bo planowali napaść na uchodźców w Nynasham przy użyciu siekier, prętów żelaznych i noży (BBC, 2016). Na planach się jednak skończyło, bo byli dużo gorzej zorganizowani (na szczęście) niż ich ideologiczni bracia spod czarnej flagi, którzy podobne akcje przeprowadzają dużo sprawniej (na nieszczęście). Zresztą Polacy w taki sposób bronią katolickich wartości nie tylko w Szwecji – norweska policja aresztowała kilka dni temu dwu polskich braci, którzy w grudniu 2015 roku podpalili hotel/ośrodek dla 40 nieletnich uchodźców w Lindas (Wprost, 2017).

No i git – komentuje na Facebooku starsza, miła pani w okularach. Na zdjęciu profilowym uśmiecha się łagodnie, podobnie jak na kilku innych zdjęciach na jej stronie: z wczasów, ze spaceru z wnukami, z ładnego mieszkania. W którym najpewniej, jak w większości polskich domów, wisi krzyż, na pamiątkę męki Jezusa, który kazał kochać bliźniego jak siebie samego. Więc co jest takiego git, proszę pani, w podpalaniu ludzi?! Co jest git w próbie spalenia nastolatków, które są także dziećmi i wnukami takich samych jak pani kobiet, takich samych matek i babć, no co?!

Zresztą starsza, miła pani nie jest w swoich opiniach odosobniona. – Jeżeli chodzi o muslimów, to mi nie żal nawet dzieci – portal Natemat.pl cytuje komentarze polskich obywateli po tragicznym pożarze wieżowca Grenfell Tower w zachodnim Londynie (14.06), który w większości zamieszkiwany był przez muzułmanów. – Mogli drewna dorzucić, bo przygasa (2017).

O piątej rano podpalono synagogę – czytam relację gliwickiego Żyda o wydarzeniach w Gliwicach sprzed prawie 80 lat w książce Pierony, której lektura z zatrważającą ostrością uświadamia, że historia lubi się powtarzać. – O godzinie 6.30 przyszli hitlerowcy po mnie i po moją żonę. Na ulicy były tłumy ludzi, myśmy szli jak przez rózgi. Wszystkich Żydów zebrano w dwu lokalach było około 1,4 tysiąca osób. Tłum uliczny wołał, żeby tę bandę oblać benzyną i podpalić (Artur Blumenfeld, 10 listopada 1938 r.)

Takich analogii jest więcej:

Gliwice, listopad 1933

Słowo „obóz” budzi grozę i przerażenie – pisze Jan Wiktor w reportażu Polacy germanizowani przemocą i Żydzi zniemczani z własnej woli.- Na wystawach widać pisma z obrazkami i z opisem więźniów (…): aresztanci ogoleni, w sztywnych kurtkach, zaprzęgnięci do wielkiego walca, jakiego używa się u nas do ugniatania gościńców. Widzę zgarbione postaci, ciągnące ciężar ponad ich siły (…), ich oczy zmęczone, pełne bezgranicznego bólu, patrzą w czytelnika z krzykiem bezsilnej rozpaczy, z daremnym błaganiem (…). W pewnej chwili ktoś stanął obok, spojrzał i splunął. – Zdrajcy, karabinami maszynowymi rozstrzelać.

Katowice, sierpień 2016

Stoję w kolejce do kasy w supermarkecie. Sięgam po popularny tygodnik, z okładki patrzą nie tyle na, co obok mnie bezgranicznie przejmujące oczy Omrana, małego, ledwie 5-letniego chłopczyka, którego wyciągnięto spod gruzów zbombardowanego domu w Aleppo; chłopiec ma zakrwawioną buzię, jest zakurzony i brudny, nawet nie płacze, z szokującym, tragicznym spokojem siedzi nieruchomo na pomarańczowym krześle. Zza mojego ramienia zdjęciu przygląda się mężczyzna w średnim wieku. Jebane Araby – komentuje, wciska do reklamówki pięć puszek z piwem i piersióweczkę marki „Książęca. Polska wódka” i odchodzi, przeklinając cicho pod nosem.

Gliwice, listopad 1933

Niedługo potem wsiedliśmy do miejskiego autobusu – opowiada dalej Jan Wiktor. – W kącie odsunięty od wszystkich siedział Żyd (…), nawet nie w chałacie, nie z pejsami, a jednak tak bardzo odróżniający się od otoczenia spencerkiem, czapką, twarzą i postacią – zdeptaną, bezbronną, sponiewieraną. Jadący w wozie odsuwali się od Żyda jak od zapowietrzonego. Hitlerowcy w swych uniformach, ze swastyką na rękawach, otwierali okna na znak, że nie mogą oddychać zatrutym powietrzem, nie patrzyli w stronę udręczonego biedaka, nie zwracali uwagi, a tylko w przestrzeń wypluwali obelgi przeklęte nasienie żydowskie, smród świata, pijawki wysysające krew niemiecką. Każdemu zdaniu towarzyszył śmiech (…) Nikt nie wystąpił w obronie, nikt nie zaprotestował.

Warszawa, czerwiec 2017

W autobusie (…), który w dniu 10 czerwca odjechał z Dworca Centralnego, napadnięto ciemnoskórego mężczyznę – relacjonuje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. – Sprawca (…) początkowo wulgarnie znieważał spokojnie siedzącego człowieka, wykrzykiwał że to jest Polska i żaden brudas nie będzie jeździł razem z białym; zaatakowany człowiek starał się unikać kontaktu wzrokowego i nie prowokować agresora. Ten jednak podszedł do niego i szarpiąc zapowiedział, że wypierdoli go na najbliższym przestanku. Mimo że w obronę ciemnoskórego mężczyzny zaangażował się jeden z pasażerów, kierowca jechał dalej i prawdopodobnie nie zawiadomił nawet policji o tym, co dzieje się w autobusie, być może nie zauważył całej sytuacji. Na przystanku przy placu Zawiszy, rasista wyrzucił swoją ofiarę z autobusu. Pasażerowie (…) wezwali wtedy policję, kierowca odjechał jednak dalej, pozostawiając na przystanku ofiarę i agresywnego rasistę.

Gliwice/Bytom/Zabrze, listopad 1938

W trzech dużych miastach Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego w czwartkową noc spłonęły synagogi – opowiada nieznany autor – szyby wystawowe w oknach wszystkich należących do Żydów sklepów zostały demonstracyjnie powybijane, zaś towary porozrzucane po sklepach przez rozjuszony tłum (…). Za każdym razem, kiedy zatrzymywano jakiego Żyda, a następnie żołnierze SS prowadzili go ulicami miasta do klubu żydowskiego, mieszkańcy miasta głośno i wyraźnie dawali wyraz swojej niechęci do darmozjadów. (…) W Bytomiu nie tylko wybijano szyby (w żydowskich sklepach), ale również rozrzucano towary, aby w ten sposób raz na zawsze uświadomić żydowskiej hołocie, że ich interesy nie będą tu już dłużej tolerowane.

Lublin/Wrocław/Ełk, styczeń 2017

W Lublinie w sylwestrową noc dwóch młodych mężczyzn wybiło szybę w drzwiach baru Superkebab – pisze Łukasz Woźnicki w styczniu tego roku. – Wcześniej na ścianach wypisali sprayem hasła po polsku i angielsku: Jebać ISIS, Je..ć islam. Napisami pokryli mury, drzwi, witryny (2017). We Wrocławiu ktoś – donosi dalej Wyborcza – wybił szybę i wrzucił butelkę z benzyną do baru z kebabem Kuki Pizza. Wybuchł niewielki pożar, spalił się fragment podłogi. Natomiast w Ełku doszło do poważnych zamieszek po bójce z Tunezyjczykiem, pracownikiem lokalnego kebab baru, w sylwestrową noc, w wyniku której zginął 21-letni mężczyzna. W ramach odwetu następnego dnia, pod czujnym okiem przybyłej na miejsce zdarzenia policji, tłum rozbijał szyby w lokalu i demolował wyposażenie. Jak relacjonuje Woźnicki, tłum skandował: Cała Polska śpiewa z nami: wypierdalać z uchodźcami (2017).

Przestępstwa z nienawiści to w Polsce margines marginesów – powiedział Wyborczej minister Mariusz Błaszczak, poproszony o komentarz (Woźnicki, 2017). No tak, rzeczywiście nie ma powodów do histerii, w Polsce nie zgania się uchodźców w jedno miejsce, nie płoną meczety ani ulice. Ale tylko dlatego, że w Polsce, na szczęście – dla nich i dla nas – uchodźców nie ma. A mimo to już jesteśmy w stanie obdarować nienawiścią połowę Europy. Żyjemy bowiem w kraju, gdzie polska premier wzywa Europę do powstania z kolan i obudzenia się z letargu, gdzie partia rządząca przestrzega w mediach społecznościowych: Nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego. Gdzie do języka parlamentarnego na stałe wchodzą takie określenia jak hołota albo promowane przez posłankę Pawłowicz uliczne zwroty, jak bezczelni zdrajcy, lewacy, wielbiciele kóz (Facebook, 17.6.2017), a organ władzy, czyli telewizja publiczna selekcjonuje informacje tak, by siać nienawiść i lęk. W rezultacie zwykły bandzior, który z siekierą gania po szwedzkich ulicach przestaje być godnym potępienia przestępcą, a urasta do rangi bohatera narodowego albo, co gorsza, obrońcy chrześcijańskiej cywilizacji.

A historia naprawdę kołem się toczy; zmienia się krajobraz, zmieniają się ludzie i politycy, zmienia się także rodzaj zagrożenia, lecz nasza mentalność i mechanizmy pozostają te same: niechęć podlewana strachem może prowadzić do masowej tragedii. Jesteśmy jednak, jako naród, o blisko 100 lat starsi, bogatsi w tragiczne doświadczenia poprzedniego stulecia. I nie pozwólmy, żeby za 100 lat ktoś musiał zrobić o nas film, przejmujące Pokłosie XXI wieku,  za które będą się wstydzić nasze dzieci i wnuki.

Rysunek: Jacek Zygmunt

Przypisy:

Rogowska, B. (2017) Szkolny White Power. Gazeta Wyborcza, 22.6.2017 http://wyborcza.pl/7,75248,21991046,szkolny-white-power-w-lodzi-obelgi-na-murach-leb-swini-na.html

BBC (2016). Poles held over Sweden asylum centre attack plot http://www.bbc.com/news/world-europe-35534885

Wprost (2017). Polscy bracia zatrzymani w Norwegii. Podpalili hotel dla uchodźców. https://www.wprost.pl/kraj/10060405/Polscy-bracia-zatrzymani-w-Norwegii-Podpalili-hotel-dla-uchodzcow.html

http://www.independent.co.uk/news/world/europe/new-accommodation-for-child-asylum-seekers-burned-down-in-norway-a6762466.html

http://natemat.pl/210527,jezeli-chodzi-o-muslimow-to-mi-nie-zal-nawet-dzieci-tak-niektorzy-komentuja-informacje-o-pozarze-w-londynie

Kortko, D., Ostałowska, L. (2014). Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku. Agora, Warszawa, str. 189, 188, 193, 196.

Woznicki (2017). W Polsce biją z nienawiści: sześć rasistowskich ataków w cztery dni. Błaszczak: nie mamy takiego problemu. Gazeta Wyborcza, 6.01.2017 http://wyborcza.pl/7,75398,21210226,w-polsce-bija-z-nienawisci-szesc-rasistowskich-atakow-w-cztery.html

AP (2017). Polish Ruling Party Tweets, Then Deletes Anti-Refugee Remark. New York Times, 16.06.2017 https://www.nytimes.com/aponline/2017/06/16/world/europe/ap-eu-poland-migrants.html

http://wiadomosci.tvp.pl/32525749/europa-w-czasie-ramadanu

 

 

 

 

 

 

Advertisements